Olive Kitteridge (Elizabeth Strout)

Za wyborem tej właśnie książki przemówiło kilka faktów, autorka otrzymała za tę powieść Pulitzera w roku 2009 oraz na jej podstawie nakręcono uwielbiany przez krytyków serial produkcji HBO z fenomenalną akorką Frances McDormand. Otrzymawszy tyle znaków zdecydowałyśmy same sprawdzić o co tyle szumu i co w tej książce takiego jest, że postanowiono przenieść historię na mały ekran.

Poszczególne rozdziały stanowią osobne teksty, łącznie 13 opowiadań, każdy z nich rozgrywa się w innym miejscu i czasie, sięgając ku coraz to nowym bohaterom. Wiąże je jedno: pojawiająca się w tle każdej opowieści postać Olive Kitteridge, nauczycielka z małej miejscowości na wschodnim wybrzeżu USA, która słynie z bycia bezkompromisową i szczerą do bólu kobietą, nastawioną na osiąganie własnych celów i pewną swoich racji. Jej zupełnym przeciwieństwem jest jej mąż, spokojny aptekarz, którego lubią wszyscy mieszkańcy. Z powyższego opisu wynika, że Olive nie należy do grona sympatycznych postaci, lecz to tylko gra pozorów, bowiem prawdziwe oblicze kobiety poznajemy właśnie dzięki tym błahym historyjkom zaprezentowanym przez autorkę.

Są tu różne historie mieszkańców Crosby, najczęściej w dojrzałym i starszym wieku, składające się razem na ciekawy portret psychologiczny współczesnych mieszkańców amerykańskiej prowincji. Najwięcej jest oczywiście Olive, ale pojawia się także subiektywny punkt widzenia jej męża, pianistki z lokalnej restauracji, właściciela sklepu żelaznego oraz małej dziewczynki. Łączy ich wszystkich pewien ekscentryczny sposób życia, jakieś wewnętrzne rozterki, głębsze problemy.

Książka wydana początkowo była pod tytułem “Okruchy życia”, ten tytuł oddaje w pełni co znaleźć możemy na kartkach powieści. Nie ma tu wartkiej akcji, nie ma tu niespodziewanych zwrotów, mamy tu mieszkańców miasteczka, mamy samą Olive, którzy zmagają się z codziennymi problemami, stratami najbliższych, depresją czy niespełnioną miłością. W każdej opowieści poznajemy nową osobę i ten właśnie fakt, przyznały nasze klubowiczki był dobrym zabiegiem, ponieważ gdy dany bohater nie przypadł nam do gustu na kolejnych kartkach poznajemy inną osobę i jej historię.

Autor: Anna Waligórska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.