Piąte dziecko (Doris Lessing)

Kiedy spełniają się marzenia.

17 grudnia 2015 r. spotkałyśmy się w Kociej Kołysce na wrocławskim rynku, by podyskutować o „Piątym dziecku” Doris Lessing. Ta na pierwszy rzut oka niepozorna, cieniutka książeczka kryje w sobie wielki potencjał, w związku z czym nasza grudniowa dyskusja była niezwykle zaciekła i bardzo ożywiona.

Ale do rzeczy! Harriet i Dawid to romantycy, hołdujący wartościom rodzinnym, nieprzystający do ówczesnego im społeczeństwa. A nawet więcej. Wydają się gardzić tymi, którzy w przeciwieństwie do nich postanowili wieść życie skoncentrowane na karierze i chwilowych przyjemnościach lat 60-tych ubiegłego wieku. Tym co ich łączy i wzajemnie fascynuje są śmiałe marzenia o wielkiej rodzinie, których, pomimo przeciwności, nie boją się realizować.

I tak Harriet i Dawid z pomocą najbliższych kupują wielki dom pod Londynem, w którym ich marzenia już za chwilę mają stać się rzeczywistością. Miłość kwitnie, a szczęście wydaje się udzielać wszystkim, którzy z nimi obcują. Ich dom tętni życiem – na świat przychodzą kolejne dzieci, a krewni korzystają z każdej sposobności, by uszczknąć ich wymarzonej sielanki. Czy warto jednak za wszelką cenę realizować marzenia? I czy to, czego pragniemy musi być dla nas dobre?

Szczęście budowane przez Lovattów jest bardzo kruche i wraz z poczęciem tytułowego piątego dziecka ich idylliczna wizja zmierza ku katastrofie. Piąta ciąża Harriet już od samego początku wzbudza niepokój, a przyjście na świat piątego dziecka, powoli niszczy rodzinę. Ben nie jest słodkim niemowlęciem, lecz wywołującym grozę odmieńcem, z którym nawet jego rodzice nie potrafią się utożsamiać i identyfikować.

Na niespełna 150 stronach historii rodziny Lovattów autorka poruszyła niezwykle trudne problemy dotyczące kwestii szczęścia, miłości partnerskiej, relacji rodzinnych, miłości matki do dziecka, społecznej odpowiedzialność.

W zetknięciu z lekturą „Piątego dziecka” rodzą się w nas pytania:, czy Ben faktycznie jest istotą pozbawioną emocji i uczuć? A może to jego bliscy chcą przerzucić na niewinne dziecko frustrację i rozczarowanie wynikające w zetknięciu nieodpowiedzialnych marzeń z brutalną rzeczywistością? Ile możemy poświęcić, by ratować rodzinę? Jak bardzo możemy oczekiwać wsparcia od najbliższych osób, a na ile sami powinniśmy być odpowiedzialni za nasze decyzje i wybory? Czy nie jesteśmy zbyt egoistyczni w naszych dążeniach do osobistego szczęścia?

Na uwagę zasługuje niezwykle oszczędny styl Lessing. Autorka stoi jedynie z boku wszystkich wydarzeń, relacjonując je, nie poddając choćby najmniejszej ocenie. Pomimo tego ten niewielki format pisarski wprost rzuca na kolana wywołując emocjonalny niepokój. „Piąte dziecko” dociera bowiem bardzo głęboko i na długo pozostaje w naszej świadomości.

W trakcie naszego grudniowego spotkania w ramach ŚKK nie udało nam się odpowiedzieć na powyższe pytania, co więcej nie było między nami zgodności w interpretacji działań i motywów głównych bohaterów. Doris Lessing nie daje nam bowiem gotowych rozwiązań i odpowiedzi na trudne pytania, zmusza nas natomiast do głębokiej refleksji. Tym bardziej zachęcam do lektury „Piątego dziecka”, by samemu zmierzyć się z wyzwaniem rzuconym przez genialną autorkę.

Autor: Ola Szafrańska

Miejsce spotkania: Kocia kołyska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.