Wołanie kukułki (Robert Galbraith/J.K. Rowling)

„Kobiecość” w tekście, jeszcze feminizm czy już szowinizm?!

Za nami pierwsze, inauguracyjne spotkanie Światowego Klubu Książki!

Spotkania ŚKK rozpoczęłyśmy od kryminału autorstwa J.K. Rowling pt. „Wołanie Kukułki”. Pytaniem, które zdominowało nasze spotkanie, było: „Czy istniały w tekście jakiekolwiek dowody na to, że został on napisany przez kobietę?”. J.K. Rowling, pisząc swój pierwszy kryminał, posłużyła się męskim pseudonimem. Według autorki, ani wydawca, ani pierwsi czytelnicy nie wiedzieli, że to ona jest autorką „Wołania kukułki”. Zastanawiałyśmy się, czy pisarce faktycznie udało się napisać kryminał „po męsku”.

Osobiście, na początku myślałam, że owszem, książka mogłaby być napisana przez mężczyznę. Jednak czujne oko Karoliny i jej zmysł literacki nie miały wątpliwości. Ten tekst napisała kobieta! Bardzo szybko zostałam przekonana, że opisy występujące w książce są typowo kobiece, albo inaczej – mało męskie 😉

Nie wierzycie?! Spójrzcie na to:

„Musiał przyznać, że płaszcz, który wydawał mu się taki ohydny, wyglądał na Robin lepiej niż na manekinie. Wykonała obrót w miejscu i poły zalśniły jak skóra jaszczurki.

-W porządku – powiedział, zachowując męską powściągliwość […]

Nigdy w życiu nie miała na sobie niczego równie pięknego. Zielona sukienka miała magiczny krój optycznie zwężający talię, rzeźbiący w jej figurze łagodne krągłości i wydłużający białą szyję. Robin stała się serpentynitową boginią w połyskliwym virdianie.”

„Guy Somé był niższy od Strike’a o blisko trzydzieści centymetrów i miał mniej więcej jedną setną jego tkanki tłuszczowej. Przód obcisłej czarnej koszulki projektanta został ozdobiony setkami maleńkich ćwieków, które tworzyły z pozoru trójwymiarową podobiznę Elvisa, jakby klatka piersiowa Guy Somégo była gadżetem pin artu. Dodatkowym zaskoczeniem dla oka był wyraźnie zarysowany „kaloryfer” poruszający się pod obcisłą lycrą. Dopasowane szare dżinsy Somégo miały ledwie widoczny wzór w ciemne prążki, a jego trampki wyglądały jak zrobione z czarnego zamszu połączonego z lakierowaną skórą.

Twarz projektanta dziwnie kontrastowała z jego jędrnym, szczupłym ciałem. Obfitowała w przesadne krągłości: wyłupiaste oczy kojarzyłī się z rybą, bo spozierały jakby z boków twarzy. Policzki były zaokrąglone i lśniące niczym jabłka, a pełne usta tworzyły szeroki owal: mała głowa mężczyzny była prawie doskonałą kulą. Somé wyglądał jak postać wyrzeźbiona w miękkim hebanie ręką mistrza, który znudził się swoim kunsztem i zwrócił w stronę groteski.”

I pomyśleć, że starałam się wybrać krótsze przykłady!

Poza „serpentynitową boginią w połyskliwym virdianie”, napotykamy się również na chryzoberylowe oczy i włochatego mamuta (sic!). Dalszy komentarz w kwestii „męska strona J.K. Rowling” jest chyba zbędny.

Razem z Martą, zgodnie stwierdziłyśmy, że jesteśmy zawiedzione finałem książki. Obie uważamy, że kryminał jest po to, aby razem z detektywem odkrywać ślady zbrodni i próbować dojść do tego, kto jest mordercą. W przypadku „Wołania kukułki” poczułyśmy się oszukane przez autorkę.

Podsumowując, kryminał J.K. Rowling jest książką przeciętną. Oczywiście możemy znaleźć w nim trochę mocnych i ciekawych elementów (lekkie pióro, główne postaci), jednak na świecie jest tyle ciekawych i dobrych lektur, że książkom Rowling mówimy „nie”. Szkoda czasu.

Ponieważ na naszych spotkaniach staramy się, żeby pojawił się element związany z danym krajem, Marta przygotowała pyszne scones z domowym dżemem (za dżem, podziękowania dla Karoliny!), które popijałyśmy angielską herbatą (i nie tylko ;)).

 

Luty przenosi nas  do siedemnastowiecznego Amsterdamu! Na następnym spotkaniu rozmawiać będziemy o „Miniaturzystce” Jessie Burton.

Kierunek: Holandia! 🙂

Autor: Anna Brewka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.